Dziś podczas modlitwy miałem dwie wizje: pierwszą widziałem pięknego Anioła schodzącego z nieba, ogromnego, był to Święty Michał Archanioł, cały ubrany na biało. Jego szaty świeciły bardzo jasno i stał on pośrodku Oceanu Atlantyckiego. Wyglądało na to, że ziemia była za mała by go pomieścić, bo jego stopy dotykały części dzielących kontynenty od jednego końca do drugiego. Trzymał w ręce włócznię i gdy postawił swoje stopy na lądzie uderzył nią w wodę oceanu jakby ją przebijając, powodując że woda trochę podniosła się i falowała.
Nic nie słyszałem z jego ust, miałem tylko tę wizję, która później zrozumię dlaczego to uczynił.
Potem miałem jeszcze jedną wizję: ludzkie serce pełne wewnątrz, jakby ciężkie. Było ono ciemne, prawie jako by zgniłe. Widziałem rękę, która podeszła do tego serca i swoim palcem otworzyła je tak łatwo, jak gdyby go rozcięła. Widziałem wiele czarnych i ciemnych kamieni wychodzących z niego, które je niszczyły i zrozumiałem że to było serce tych, którzy nie żyją swoją wiara i odsunęli się od świętej wspólnoty Bożej. Musimy bardzo modlić się za otwarcie zatwardziałych serc. Jest pilne ich modlitwy! Wiele osób idzie drogą grzechów nierządności i cudzołóstwa. Musimy więcej wierzyć i przestać być nieposłusznymi.
Znikając te dwie wizje, widziałem Świętą Gemmę Galgani. Przekazała mi następującą wiadomość:
Mężczyźni nie wykonują woli Bożej, ponieważ są nieposłuszni przez to, że nie słuchają wezwań Boga poprzez błogosławioną Matkę. Nieposłuszeństwo prowadzi ich do grzechu. Kto chce należeć do Boga musi nauczyć się być posłuszny. Posłuszeństwo jest drogą świętości, która prowadzi do Serca Jezusowego. Nauczycie się wdrażać wezwania nieba, aby zawsze mieliście błogosławieństwo Boże.